Islandczycy
Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy podróżnikom, kiedy przemierzają bezludną, utworzoną z lawy równinę oddzielającą lotnisko w Keflaviku od stolicy, to: "Bardzo imponujące, ale czemu nikt nie chce się tu osiedlić?". Na pierwszy rzut oka Islandczycy wydają się nie bardzo wiedzieć, jak można się odprężyć i cieszyć życiem. Przybysza z zewnątrz nieraz zastanowi, jak wyspiarze mogą być w jednej chwili szaleni i pozbawieni zahamowań, a już za moment uparcie milczeć, nie okazując żadnych uczuć. Zdziwienie budzi również fakt, że naród tak obsesyjnie przywiązany do idei ciężkiej, uczciwej pracy wydał tylu poetów i prozaików. Mówi się o nich, że są zimni, uparci i nieprzystępni, ale wszystkie te określenia odnoszą się jedynie do ich powierzchowności. Kiedy przychodzi długie gorące lato (co się rzadko zdarza), cały naród przechodzi przeobrażenie. Kawiarnie wystawiają stoliki na zewnątrz, ludzie urządzają pikniki, wynoszą przed domy grille i piją pod gołym niebem piwo i wino. Niektórzy nawet przestają pracować po godzinach.
Od średniowiecza do nowoczesności
Islandczycy mają niezwykle mocno rozwiniętą świadomość narodową i są bardzo dumni ze swego dziedzictwa kulturowego, ale nieustanne podejrzenia, że świat zewnętrzny uważa Islandię za niewiele znaczącą wyspę, spotęgowane wielowiekową izolacją, czasami wydają się wyzwalać ciasnotę poglądów i absurdalny patriotyzm.