Przyjęcie chrześcijaństwa
Za kulisami władzy sprawowanej przez Althing islandzcy naczelnicy rodów usiłowali zachować dawną wysoką pozycję społeczna. Razem ze swymi poplecznikami tworzyli nie tyle lokalne społeczności, ile partie polityczne. Niezadowolony z czegoś "poddany" mógł się przenieść do innego naczelnika (nawet mieszkającego na przeciwległym krańcu wyspy) i tym samym poprawić swoją sytuację życiową, gdyż np. płacił odtąd mniejszy podatek. Ów przepływ zwolenników studził nieco zapał dopuszczających się coraz poważniejszych ekscesów naczelnika. Krucha równowaga została jednak poddana próbie, gdy na wyspę trafiło chrześcijaństwo w formie zinstytucjonalizowanej.
Bogu świeczkę, diabłu ogarek
Norwescy osadnicy przybywający z Wysp Brytyjskich musieli już wcześniej zetknąć się z chrześcijaństwem, a niektórzy może je nawet praktykowali, ale osiadłszy na Islandii, wrócili do pogaństwa, jedynie słabo skłaniając się ku wierze Chrystusowej. W wierzeniach Islandczyków stary panteon normański mieszał się z duchami m postaci ludzi lub zwierząt, a także z fetyszami, ponieważ na Islandii czczono drzewa i wodospady. W świętych miejscach budowano świątynie, a których rytualnie składano ofiary ze zwierząt (w obliczu wyjątkowego zagrożenia bogowie otrzymywali również ofiary z ludzi). Poszczególne świątynie wymagały dopełniania różnych rytuałów, np. kto chciał wejść do sanktuarium na świętej górze Helgafell w Pórsnes, musiał dokładnie umyć twarz. W X w. ten i ów usiłował wprowadzić na wyspie chrześcijaństwo w prawowitej formie, a jedną z najpoważniejszych prób podjął Porvaldur Koöränsson. Sporo podróżował, m.in. po Niemczech, i w 981 r. został tam ochrzczony przez biskupa Fryderyka.